W państwach demokratycznych narzekamy na szum informacyjny i natłok fake newsów, które musimy na co dzień filtrować. Należy jednak pamiętać, że dostęp do globalnej sieci to fundamentalne prawo obywatelskie i tlen dla społeczeństwa obywatelskiego. Sytuacja wygląda dramatycznie inaczej w państwach autorytarnych, gdzie obieg informacji jest ściśle kontrolowany i wykorzystywany jako broń przeciwko własnym obywatelom. Fundacja Fortis, czerpiąc z analiz polityki i systemów bezpieczeństwa (m.in. modeli bliskowschodnich), przygląda się taktykom informacyjnym na przykładzie Iranu. Zrozumienie, jak łatwo można odciąć naród od prawdy, pozwala docenić i skuteczniej chronić naszą wolność informacyjną i zasady cywilnej obrony.

Cyfrowa Tarcza Reżimu: Czym jest Splinternet?

Dla państw dyktatorskich i autorytarnych – takich jak Iran, Rosja czy Chiny – otwarty, globalny internet to śmiertelne zagrożenie. Swobodny przepływ idei pozwala obywatelom organizować się, koordynować protesty, nagrywać dowody łamania praw człowieka i wzywać pomocy międzynarodowej. Dlatego reżimy te inwestują miliardy w budowę tzw. „Splinternetu”, czyli wydzielonych, kontrolowanych przez państwo sieci wewnętrznych, oddzielonych od reszty świata.

Znakomitym tego przykładem jest irański projekt Krajowej Sieci Informacyjnej (National Information Network – NIN), często określany mianem „Internetu Halal”. Władze w Teheranie stopniowo przenoszą wszystkie krytyczne usługi (bankowość, urzędy, dostawy e-commerce) na lokalne serwery, które są w 100% monitorowane przez służby, m.in. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).

Dzięki takiej infrastrukturze, w momencie wybuchu jakichkolwiek protestów antyrządowych – co widzieliśmy wyraźnie podczas wielkich fal strajków w latach 2022 (po śmierci Mahsy Amini) oraz 2025-2026 – władze mogą wykonać jedno najgroźniejsze pociągnięcie: wcisnąć cyfrowy przycisk „OFF”.

Ciemność informacyjna: Co się dzieje, gdy państwo wyłącza sieć?

Brak dostępu do Instagrama czy Facebooka w państwie demokratycznym to co najwyżej irytacja. W państwie ogarniętym kryzysowym protestem to operacja wojskowa. Mechanizm działania irańskich służb podczas odcinania internetu to mistrzostwo inżynierii opresyjnej:

  1. Paraliż logistyczny (Dezorganizacja): Gdy wyłączone są globalne komunikatory (jak WhatsApp, Signal) i media społecznościowe, protestujący tracą możliwość koordynacji zgromadzeń. Ludzie nie wiedzą, w którym miejscu miasta się zebrać, gdzie znajdują się siły porządkowe, a gdzie jest bezpiecznie. W tym czasie władze swobodnie przerzucają własne jednostki paramilitarne (tzw. Basidż, milicję ochotniczą bezwzględnie lojalną wobec reżimu), które bez przeszkód pacyfikują chaotyczne grupy oporu.

  2. Zasłona dymna dla zbrodni (Izolacja): Jeśli nagrywasz wideo ukazujące brutalność służb na ulicy, nie masz możliwości wysłania go zachodnim mediom ani organizacjom obrony praw człowieka. Świat staje się głuchy i ślepy na to, co dzieje się na ulicach Teheranu czy Isfahanu. Znika presja międzynarodowa. W ciemnościach informacyjnych przemoc drastycznie rośnie.

  3. Państwowy monopol na prawdę (Dezinformacja ofensywna): Odcinając obywatelom dostęp do źródeł zewnętrznych, jedynym kanałem pozostaje telewizja i radio państwowe. Reżim zalewa przestrzeń własną dezinformacją: ogłasza protestujących „terrorystami wspieranymi przez CIA i Izrael”, publikuje wymuszone torturami fałszywe zeznania zatrzymanych oraz obwieszcza, że „porządek został przywrócony”, co ma wywołać w demonstrantach poczucie osamotnienia i beznadziei.

Odporność obywatelska w cieniu cenzury: Walka o tlen

Mimo dysponowania potężnym aparatem inwigilacji, obywatele państw autorytarnych nie poddają się bez walki. Tworzą ruchy oporu informacyjnego, które są pokazem niesamowitej adaptacji społecznej w warunkach kryzysu.

Czego używają dysydenci w miejscach bez internetu?

Jakie lekcje płyną z tego dla naszego bezpieczeństwa?

Patrząc na sytuację państw tłumionych autorytarnym butem informacyjnym, Fundacja Fortis widzi w tym niezwykle silny fundament edukacyjny dla obrony cywilnej i ochrony ludności w państwach demokratycznych (w tym w Polsce).

  1. Sieć jako infrastruktura krytyczna: Zrozumienie, że internet to element infrastruktury państwowej równie ważny (lub ważniejszy) co prąd i gaz. Atak terrorystyczny lub działania wrogiego obcego mocarstwa (jak Rosja wobec Ukrainy) zmierzają często do destrukcji nadajników telekomunikacyjnych. Wolne i niezależne łącza to podstawa bezpieczeństwa.

  2. Zachowanie systemów analogowych: Zawsze powtarzamy (wspierając wytyczne RCB czy szwedzkie poradniki): na wypadek każdego kryzysu, w domu musisz mieć proste radio na baterie (lub na korbkę). Kiedy ekrany zgasną i zapanuje "blackout informacyjny", to właśnie fale radiowe będą jedynym źródłem zweryfikowanej komunikacji i wiedzy o zagrożeniach i ewakuacji z oficjalnych kanałów państwowych.

  3. Świadomość zagrożeń ze Wschodu: Wroga wojna kognitywna (np. z farm rosyjskich trolli) stosuje te same metody polaryzacji co reżimy bliskowschodnie. Chce wzbudzić nieufność do rządu i rozbić spójność społeczeństwa.

Troska o nasze bezpieczeństwo w epoce cyfrowej wymaga z naszej strony czujności. Obywatel wyedukowany, krytycznie analizujący źródła informacji oraz uodporniony na dezinformację to największy koszmar dla reżimów, które siłę czerpią z niewiedzy i strachu.